|
Zmarł Andrzej Janusz Fortuna
W czwartek, 26 kwietnia w godzinach popołudniowych, zmarł Andrzej Janusz Fortuna, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej (w II i III kadencji i ponownie w obecnej V), współzałożyciel odrodzonego samorządu lekarskiego, pierwszy przewodniczący Komisji Stomatologicznej NRL (założonej w 1993 roku), wieloletni działacz Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie, założyciel i szef Delegatury OIL w Nowym Sączu (przez cztery kadencje), b. dyrektor i założyciel Wojewódzkiej Przychodni Stomatologicznej w Nowym Sączu, a także w trudnych latach 80. przez całą dekadę dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Śniadeckiego. Wyliczenie funkcji, które sprawował Andrzej Janusz w samorządzie lekarskim w stolicy, na szczeblu dawnego województwa nowosądeckiego i późniejszego małopolskiego, w samorządzie terytorialnym Nowego Sącza, w dziesiątkach komisji eksperckich od Sejmowej Zdrowia poczynając, jest niemożliwe w tym krótkim wspomnieniu, pisanym nocą od serca, w kilka godzin po jego śmierci, na stronie "Biuletynu" wstrzymanego w trakcie druku.
Andrzej Janusz Fortuna urodził się 3 sierpnia 1936 roku w Nowym Sączu, w rodzinie urzędniczej (ojciec pracował w Urzędzie Skarbowym, matka była przedszkolanką). W Nowym Sączu uzyskał świadectwo maturalne w znanym Liceum im. J. Długosza. Studia w Krakowie odbywał w gorących latach przełomu październikowego. Ukończył je w 1960 roku. Pierwszą pracę zawodową podjął w Ośrodku Zdrowia w Starym Sączu, potem przez kilka lat pracował w przychodni w Siedliskach koło Rzeszowa. W życie społeczne wkroczył w 1972 roku jako Rejonowy Inspektor Stomatologii, skąd przeszedł na stanowisko szefa Specjalistycznej Przychodni Stomatologicznej w Nowym Sączu, rekomendowany przez dr Zbigniewa Żaka, z którym przyjaźnił się potem przez całe życie. Gdy w 1975 roku powstawały nowe województwa, przekształcił ją w Wojewódzką Przychodnię. Stworzył wtedy całą sieć powiatowych przychodni, po prostu zbudował zręby systemu opieki stomatologicznej w regionie. W 1980 roku był cenionym organizatorem ochrony zdrowia i gdy nadeszły lata stanu wojennego, jako bezpartyjny okazał się jedynym kandydatem możliwym do przyjęcia przez środowisko lekarskie na stanowisko dyrektora miejscowego Szpitala. W 1989 roku zaangażował się bez reszty w reaktywowanie samorządu lekarskiego. Mam tę satysfakcję, że na pierwszym Krajowym Zjedzie Lekarzy, zgłosiłem osobiście jego kandydaturę do władz, co często mi przypominał.
A potem stał się sztandarową postacią polskiej stomatologii, zawsze wierny idei przekształcenia naszej specjalności w wolny zawód. Był dumny, że jako stomatolodzy osiągnęliśmy ten status pierwsi w polskiej medycynie. Miał w tym swój znaczący udział. I walczył niezłomnie o nakłady finansowe, o spójny system organizacyjny, o właściwe drogi specjalizacji. To było jego życie do tego stopnia, że w połowie lat 90. zostawił gabinet i przychodnię, a poświęcił się kreowaniu systemu.
To co piszę przekładało się na dziesiątki konkretnych inicjatyw. Był m.in. inicjatorem naszych dorocznych ogólnopolskich spotkań stomatologicznych w Rytrze. Uczestniczył w negocjacjach traktatu akcesyjnego do UE w zakresie stomatologii. Aktywnie redagował latami strony stomatologiczne w "Gazecie Lekarskiej". Przyczynił się walnie do ukształtowania autonomii stomatologów w ramach samorządu lekarskiego. Jego nieobecność będzie w samorządzie dotkliwą stratą.
A poza tym Andrzej Janusz był postacią urokliwą, pełną wdzięku, obdarzoną błyskotliwym poczuciem humoru, powszechnie lubianą. Niezrównany gawędziarz, dusza towarzystwa, kapitalny kompan "do bitki i do wypitki". Przyjaciel, na którego można było liczyć.
Osierocił żonę Basię, dwójkę synów: Tomasza i Maćka oraz wnuka (studenta stomatologii). Wszyscy byli lub są związani z medycyną i stomatologią. To była prawdziwie stomatologiczna rodzina, z którą łączymy się w jej bólu.
Andrzeju, dziękujemy Ci że byłeś. I obiecujemy, że będziesz nadal w naszych sercach i pamięci, pokąd i my nie pójdziemy Twoim śladem.
Robert Stępień
|